Prof. Robert Walley

Dzisiaj 23.06.2020 nad ranem po długiej chorobie odszedł do Domu Ojca prof. Robert Walley, założyciel i dyrektor MaterCare International. Świat stracił wielkiego człowieka, niestrudzonego obrońcę będących w trudnej sytuacji matek, obrońcę ludzkiego życia. Niech Dobry Pan przyjmie Go do grona swoich świętych.

Był człowiekiem wielkiej wiary i urodzonym by działać. Z pochodzenia Brytyjczyk, wychowanek Londyńskiej szkoły braci De La Salle. Absolwent medycyny, staż specjalizacyjny w położnictwie i ginekologii podjął w londyńskim szpitalu w Westminster, gdzie poznał swoją żonę Susan, która pracowała tam jako pielęgniarka. Gdy w Wielkiej Brytanii wprowadzono przepisy zezwalające na zabijanie nienarodzonych, przełożony zażądał, aby doktor Walley przeprowadzał aborcje, ten jednak odmówił. Nie chciał iść na kompromis. Stwierdził, że ma coś lepszego do zaoferowania pacjentom niż unicestwienie. Otrzymał odpowiedź, że w takim razie nie ma dla niego miejsca. Trzydziestoletni lekarz, mąż, ojciec trójki dzieci został na bruku. Poszukiwanie nowej posady zajęło trochę czasu. Kiedy w końcu otrzymał dobre wieści z Nowej Funlandii, zadzwonił do swojej żony. Susan zapytała, gdzie to jest – „To taka skała na Północnym Atlantyku” – odpowiedział z angielskim humorem. W wywiadach, które udzielił m.in. polskiej prasie (Jarosław Dudała), przyznał, że jego decyzja oparta na wierności sumienia kosztowała wiele jego rodzinę. Opuszczając Wielką Brytanię, nie wiedział, że nie zobaczy już więcej swojego ojca.

W 1973 r. Rodzina Walleyów przeprowadziła się do Kanady, gdzie urodziło się czworo z ich siedmiorga dzieci. Robert dostał pracę w nowo otwartym college’u medycznym w Saint John’s. Zainspirowany słowami arcybiskupa Nowego Jorku, kardynała Johna Josepha O’Connora, podjął się misji ewangelizacji ginekologów i założył organizację MaterCare International. Był przekonany, że lekarze katoliccy go potrzebują, a Kościół potrzebuje także lekarzy katolickich do wypełniania swoich zadań. W centralnym polu logo MaterCare umieścił wizerunek matki z dzieckiem na tle krzyża, na którego ramionach wypisane są cele organizacji w stosunku do lekarzy: obrona, służba, szkolenie, badania. MaterCare została założona przez dr Walleya, aby służyć matkom, zwłaszcza tym w trudnej sytuacji finansowej w krajach rozwijających się oraz tych w trudnej sytuacji moralnej w krajach rozwiniętych. Obrona życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci została odnotowana w statucie i tekście przysięgi dla lekarzy. Służbę macierzyństwu oparł na pełnym posłuszeństwie Bogu i Jego Ewangelii zgodnie z motto „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”, na wzór św. Joanny Beretty Molli, którą wybrał na Patronkę organizacji.

W 1985 r. Został powołany przez Papieża Jana Pawła II na Radcę Papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Zdrowia (Ministerstwo Watykańskie) gdzie zasiadał do 2002 r.

Dr Walley często wspominał pierwszą konferencję MaterCare w Rzymie w 2001 roku i spotkanie ze św. Janem Pawłem II, który powiedział, że rozumie trudności katolickich lekarzy i wie o presji wywieranej na nich. Poprosił ich jednak, aby nie poddawali się, aby nie porzucili swojej misji, ponieważ potrzebują ich rodziny, matki, dzieci i Kościół. Papież kilka razy powtórzył – „Proszę nie rezygnować”. Dr Walley zapamiętał te słowa na zawsze, pozostał im wierny i pozostawia je jako swoje świadectwo życia i testament. Święty Jan Paweł II był dla niego wielkim autorytetem, a jego „Evangelium vitae” było drogowskazem. Porzucił pracę w szpitalu i na uniwersytecie i poświęcił się pracy z MaterCare dla matek, zwłaszcza matek ubogich, ich dzieci i personelu medycznego.

Dr Robert Walley był niesamowicie pracowity. Wraz ze swoim zespołem opracował dokumenty, które stały się wyznacznikiem działania dla katolickich lekarzy, a także określił zasady opieki medycznej nad matką i noworodkiem. Przygotował „Kartę matki”. Zorganizował wiele międzynarodowych konferencji w Rzymie, które pełniły też rolę ewangelizacyjną.

Niestrudzenie jeździł tam, gdzie matki potrzebowały pomocy. Pracował w Nigerii, Sierra Leone, po trzęsieniu ziemi asystował na Haiti, organizował nowoczesną opiekę położniczą w Ghanie i Kenii. Tam opracował nowoczesny system opieki medycznej dla matek i dzieci w zaniedbanych regionach. Zgodnie z jego instrukcjami MaterCare rozpoczyna obecnie pracę w Rwandzie i Ugandzie. Doradzał we wschodnim Timorze, Albanii i Gruzji. Brał udział w sesji polskiego parlamentu. Nie chciał, aby organizacja, którą stworzył, ograniczyła działalność tylko do dyskutowania i wydawania oświadczeń, ale by działała. Mocno argumentował, że prezerwatywa nie uratuje kobiety umierającej na krwotok poporodowy, a środki antykoncepcyjne nie pomogą matce potrzebującej cesarskiego cięcia. Wspierał rozwój opieki położniczej zamiast programów „kontroli urodzeń”.

Był podziwiany przez wielu, stawiany jako wzór działalności pro life, miał też wrogów. Przemawiał w sposób jasny i konkretny, potrafił skupić na sobie uwagę. Nie lubił pozorowanej aktywności, stawiał sobie i innym duże wymagania. Dysponując subtelnym poczuciem humoru mówił wprost prawdę, co nie wszystkim się podobało. Pozostawia po sobie szacunek i miłość wielu ludzi. To odpowiedź na miłość i pomoc, którą od niego otrzymali. Dr Walley był wielokrotnie w Polsce. Znał naszą skomplikowaną i piękną historię, interesował się sprawami naszej ojczyzny. Spotykał się z lekarzami, studentami medycyny, obrońcami życia.

Jako Fundacja ŻYCIU TAK współorganizowaliśmy wraz z MaterCare International międzynarodowy kongres „Nauka w służbie życiu” w 2019 w Rzeszowie. Wykład inauguracyjny o macierzyństwie we współczesnym świecie wygłosił prof. Walley. Mimo już w nienajlepszej kondycji zdrowotnej podjął trud przylotu za ocean, do Polski, do Rzeszowa, stolicy regionu wolnego od aborcji. Podczas Kongresu „Nauka w służbie życiu” wygłosił wspaniała prelekcję na temat macierzyństwa opartą na porównaniach z macierzyństwem Marii, Matki Boga . Nie pokazywał tam po sobie choroby, dzielnie znosił dolegliwości, chociaż na dworcach lotniczych musiał korzystać z pomocy opiekuna.

Do końca żałował, że nie będzie już miał możliwości by pojechać do Częstochowy, do tronu Czarnej Madonny.

Nie bał się śmierci. Z ufnością czekał na spotkanie z Panem.

Niech dobry i miłosierny Bóg wybaczy Mu jego grzechy i przyjmie do Swojej chwały, a najlepsza z Matek otoczy płaszczem swej opieki.

Niech odpoczywa w pokoju wiecznym.